DeGie Sport Biznes Marketing Dariusz Grzyb

DeGie Sport Biznes Marketing Dariusz Grzyb

Aktualności

Sandecja walczy z wychowankiem

Po tym jak Marek Kozioł podpisał obowiązujący od 1 lipca kontrakt z Zagłębiem Lubin, we władzach Sandecji zapanowała nerwowa atmosfera. Odejście wychowanka nie tylko osłabi zespół w rundzie wiosennej ale może nie przynieść klubowi żadnych korzyści finansowych. Ten fakt wydaje się być nie do przyjęcia dla zarządu, który postanowił wkroczyć na wojenna ścieżkę z zawodnikiem.
 

Jako, że Sandecja nie ma możliwości zablokowania przenosin swojego bramkarza do Lubina po sezonie, w klubie postanowiono zmusić Zagłębie do wykupienia go już teraz. Jedynym argumentem do szantażu, jaki pozostał władzom sądeckiego klubu, było zadbanie o brak formy u Marka Kozioła. Po pięciu miesiącach bez treningów z drużyną i braku występów ligowych, sądecki bramkarz nie byłby w pełni wartościowym elementem dla nowego klubu. Pomysł na tyle spodobał się prezesom Sandecji, że postanowili wprowadzić o w życie i zawiesić zawodnika. - Marek Kozioł bez zgody Zarządu Klubu wyjechał na testy do Zagłębia Lubin. Opuścił tym samym nasze zgrupowanie nie powiadamiając władz klubu. Nasza decyzja w tej sprawie mogła być tylko jedna; zawieszenie piłkarza - wyjaśnił powody tej decyzji Wiesław Leśniak, wiceprezes klubu.
 
Argumentacja zarządu jest o tyle dziwna, że w rozmowie z portalem miastoNS.pl, trener Robert Moskal przyznał się do wiedzy na temat obecności Kozioła na testach w Zagłebiu Lubin. Co ważne, powiedział również jakoby zdawał sobie sprawę z możliwości przenosin bramkarza Sandecji do drużyny „Miedziowych”. - Mogą od nas odejść ważni zawodnicy ale otwiera im się droga do wyższej ligi, zatem nie możemy im się dziwić. Próbują swojego szczęścia, Kozioł w Zagłebiu Lubin, a Woźniak w Koronie Kielce. Dlatego rozglądamy się jeszcze za zawodnikami, zapraszamy na testy, bo potrzebujemy wzmocnień. Po odejściu Marka na pewno przyda się bramkarz, a dodatkowo szukamy stopera i bocznych pomocników - powiedział po pierwszym treningu w obecnym roku Robert Moskal. W świetle tego, bardzo dziwne wydaje się tłumaczenie wiceprezesa Leśniaka, a także fakt ujawnienia rzekomego braku wiedzy o testach dopiero teraz.
 
Dopełnieniem absurdu jest zapewne informacja, iż zarząd nowego klubu Marka Kozioła jest w posiadaniu pisemnej zgody od przedstawicieli Sandecji na rzeczone testy. - Wysłaliśmy do Sandecji pisemne zaproszenie na testy dla Marka Kozioła i również na piśmie otrzymaliśmy wypowiedź twierdzącą. Nie rozumiem zatem dlaczego ktoś w Nowym Sączu twierdzi, że Kozioł przyjechał do Lubina samowolnie, bez wiedzy klubu. Przecież musieli znać powód nieobecności swojego zawodnika podczas zgrupowania - zapewnił Rafał Helbik, pełnomocnik zarządu ds. sportowych w Zagłębiu Lubin. Dlaczego zatem Sandecja w oficjalnym komunikacie zaprzeczyła o wydaniu pozwolenia na wyjazd Kozioła do drużyny prowadzonej przez Pavla Hapala? Trudno znaleźć logiczne wytłumaczenie.

Zaskoczenia zaistniałą sytuacją nie ukrywa również manager bramkarza. - Marek Kozioł miał prawo podpisać kontrakt z nowym klubem na około pięć miesięcy przez końcem obowiązywania aktualnej umowy. Taka procedura jest dopuszczalna przez wszystkie obowiązujące przepisy transferowe na świecie. Przecież Marek był na testach zarówno w Wiśle Kraków jaki i Zagłębiu Lubin, dlatego można było się spodziewać zaproponowania mu angażu. Skoro zezwolono mu na testy, a tak właśnie było, to nie można udawać zaskoczenia podpisaniem przez niego kontraktu z nowym klubem - skomentował Radosław Osuch. Zamieszanie w sprawie ukarania Marka Kozioła przez klub jest o tyle niezrozumiałe, że jak wiadomo nieoficjalnie, zapowiedział on chęć rezygnacji ze swojego uposażenia za podpisanie kontraktu z Zagłębiem, aby pieniądze zostały przekazane Sandecji jako wykup zawodnika w obecnym oknie transferowym.

Jak głosi stare przysłowie: „Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to znaczy że chodzi o pieniądze”, cytat ten wydaje się być prawdziwy w kontekście tego transferu. Przedstawiciele obu klubów zgodnie twierdzą, że gotowe są na prowadzenie negocjacji w sprawie wykupienia Marka Kozioła. - Jesteśmy otwarci na negocjacje z Sandecją. Temat został rozpoczęty ale sprawa rozgrywała się dotychczas w luźnych rozmowach telefonicznych. Oficjalne stanowiska nie zostały jeszcze formalnie przedstawione - zapewnił przedstawiciel Zagłębia. Również reprezentujący Sandecję Dariusz Grzyb przyznał, że sądecki klub nie uznał jeszcze negocjacji jako zakończonych. - Jesteśmy otwarci na dialog. Jednak liczymy na to, że władze Zagłębia Lubin będą traktować nas poważnie, jako partnera w rozmowach. Wystosowaliśmy ofertę na kwotę 300 000 i czekamy na decyzję Zagłębia w tej sprawie - podsumował rzecznik prasowy.
 
Na chwilą obecną pewne jest, że najbardziej poszkodowany to główny bohater całego zamieszania. Paradoksalnie to wychowanek klubu został „Kozłem ofiarnym” nienajlepszej sytuacji finansowej sądeckiego klubu, walczącego za wszelką ceną o zasilenie własnego budżetu.
 
/miastons.pl/
Wróć ...
DeGie Sport Biznes Marketing Dariusz Grzyb
projekt i wykonanie: chariot.pl